ZWIASTOWANIE
Ave Maria! Bądź pozdrowiona!
Słońce się w zachód przed tobą chyli
Z czcią, że co z ciebie zrodzi się, skona
W jego konania bolesnej chwili.
Ave Maria! Kłoni się tobie
Łanem szumiący kłos zboża świeży,
Że w wieczór trwogi, w smutku żałobie,
Chlebem Ostatniej będzie Wieczerzy.
Ave Maria! Rosa upada
Do stóp twych kornym pereł haraczem,
Że kiedyś żalu godzina blada
Krople jej zmiesza z twych oczu płaczem.
Ave Maria! Skroń tobie pieści
Powiew lecący z niw dali pustej,
Że skroń osuszy z potu boleści,
Gdy Weroniki zabraknie chusty.
Ave Maria! Lilie łąkowe
Wielbią cię w słodkich woni podzięce,
Że ujmiesz cierniem wieńczoną głowę
W swoje przeczyste, lilijne ręce.
Ave Maria! Nad zmierzchłą glebą
Skowronki wdzięczne ślą tobie pienie,
Że na swych skrzydłach uniosą w niebo
Zgasłej miłości ostatnie tchnienie.
Ave Maria! Mrok się uniża
Do stóp twych, pełznąc wśród niemej głuszy,
By cię przebłagać, że u stóp krzyża
Kirem rozpaczy legnie ci w duszy.
Ave Maria! Bądź pozdrowiona,
Że cała wieczność będzie ci dłużna
Plonu z katuszy twojego łona,
Bo najszczytniejszą z ofiar jest – próżna.
Category: Dawni poeci
Matka Boska na nartach
Matka Boska na nartach
zjechała z gór Beskidu
(A dobrze jeździć umie,
nie zrobi narciarzom wstydu!).
Dwie sarny poklękały
Pod starą śnieżną jodłą
I las się oddał cały
Cichym poszumom, modłom.
W sukni do samej ziemi
I dwoma świecami w dłoni
Zjechała, jak miesiąc śliczna,
Z wysokich śląskich groni.
Tak szybko przejechała,
Tylko mignęła w bieli,
Że już im w dali znikła,
Nim, kto jest, odgadnęli.
Choć narty szybko pędzą
I śnieg aż w niebo pryska,
Dwie świeczki się świeciły
(Widziało je kilku z bliska).
Biegli więc za Nią śpiesznie,
Ale nie dali rady,
Więc tylko poklękali
Całując nartów ślady.
Pytali, kto to jedzie
Z wysokich śląskich groni,
Co zamiast trzymać kijki,
Dwie świece dzierży w dłoni?
A z łaski Przenajświętszej,
Gdzie padły ich całusy,
Tam wiosną się rozkwitły
Śnieżyczki i krokusy.
Dwa wilki jak baranki
Biegły przy świętych nartach,
Dla Przenajświętszej Panienki
Jako przyboczna warta.